Technologia

Wszystko o szparach

Odeszła zima ze swoim periodycznym okresem grzewczym i spadkiem wilgotności powietrza w naszych mieszkaniach. Był to okres niezdrowy okres dla podłogi z drewna. Ciągle staramy się wytłumaczyć naszym klientom, skąd biorą się szpary w podłodze drewnianej i ciągle mamy te same problemy z klientami. Moja rada, by zmienić akcentowanie, że w suchym pomieszczeniu drewno się rozsycha i powstają szczeliny. Dopuszczenie do powstawania szczelin w parkiecie jest wynikiem złego, niezdrowego klimatu w naszym otoczeniu i nie dbania o zdrowie.
Miałem do czynienia w wielu przypadkach z parkietami ułożonymi jeszcze przed I Wojną Światową. Były to piękne, duże salony z rozsuwanymi drzwiami, z parkietami ułożonymi na powierzchni 60m2.
Mieszkające tam od pokoleń rodziny twierdziły, że szpary w parkiecie zaczęły powstawać dopiero ze zmianą ogrzewania z piecowego na centralne. W tych pomieszczeniach, w których znajduje się ogrzewanie podłogowe lub centralne, ewentualnie mieszane np. kominek i ogrzewanie podłogowe -powstaną szczeliny. To należy klientowi powiedzieć jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Należy przedłożyć mu jeszcze podczas wstępnych rozmów, najlepiej w formie pisemnej, pouczającą lekturę na temat powstawania szczelin.
Aby uniknąć powstawania szczelin w parkiecie niektórzy parkieciarze układają parkiet o wilgotności 8-9% przy wilgotności względnej otoczenia 65% w temperaturze 20°C, co odpowiada 12g wody na m2 powietrza w pomieszczeniu, a tym samym przyrostowi w tych warunkach wilgotności drewna do 11%, co stwarza duże prawdopodobieństwo, że szczeliny między klepkami parkietu w sezonie grzewczym nie będą się tworzyć. Takie podejście do sztuki parkieciarskiej jest jednak niezbyt uczciwe wobec klienta, ponieważ nie zwraca się uwagi na środowisko w którym żyje i jego samopoczucie. Oczywiście w tej sprawie ma bardzo dużo do powiedzenia parkieciarz, który musi nie tylko przekonać klienta do drewna, które schnie i puchnie, ale przede wszystkim musi uczynić wszystko, aby drewno miało odpowiednią wilgoć tj. 9%+/-2%, przy czym te +/- 2% dotyczą pojedynczych klepek. Niedopuszczalne jest, aby dostarczony parkiet posiadał 7% lub 11 % wilgotności w momencie jego zabudowy. Ostatnio coraz częściej dostarczany jest parkiet z wilgotnością poniżej nawet 7%. Co wtedy? Moja odpowiedź – odesłać! Jeżeli parkiet dostarcza klient, sytuacja wcale nie jest łatwiejsza, za ten parkiet również odpowiada parkieciarz, jeżeli go zabuduje! Nie może powiedzieć, że za jakość parkietu nie odpowiada, ponieważ nie on go dostarczył. Nic bardziej mylnego. Parkieciarz ma obowiązek zbadać wilgotność parkietu a do tego również określić jego gatunek, rodzaj i wszystkie z tym związane estetyczne i fizyczne właściwości. Parkieciarz odpowiada za materiał który dostarczył klient na budowę. Dostawa materiału przez klienta na miejsce budowy nie zwalnia parkieciarza od odpowiedzialności.
A więc – mierzymy wilgotność parkietu na budowie, mierzymy CM- metodą wilgotność jastrychu, mierzymy wilgotność powietrza jak również jego temperaturę. Stwierdzamy, czy wszystko się zgadza, parkiet np. bukowy ma 9%, jastrych maksymalnie2%, (przy grubości do 4 cm., zaś powyżej 4 cm. powinien wynosić 1,8%) powietrze 50%, temperatura 20°C. Klient żąda z uzasadnionych powodów zastosowania kleju wysoce ekologicznego a więc wodorozcieńczalnego. Jeżeli jest to możliwe, należy zastosować klej proszkowy, w którym znajdująca się woda również oprócz odparowywania do otoczenia krystalizuje się także w samym kleju. Jedyna jego wada to dłuższy okres sezonowania parkietu na takim kleju, szczególnie zaś parkietu bukowego. Okres taki trwa nawet kilka tygodni, w tym okresie nie może zmienić się na trwałe lub nawet na kilka dni klimat otoczenia parkietu szczególnie bukowego. Buk wybrałem do tego przykładu świadomie, ponieważ reaguje on bardzo szybko na zmiany klimatu, jak również dużo szybciej pobiera wilgoć z powietrza niż inne drewna. Podobnie zachowuje się laminat. Można zaproponować również klej poliuretanowy.
Jeżeli parkiet bukowy będziemy lakierować lakierem wodorozcieńczalnym, należy stosować dłuższe przerwy np. podwojone między nakładaniem następnych warstw lakieru niż zaleca producent. W ten sposób podniesiona wilgotność górnej warstwy parkietu, nie głębiej jednak niż około 1 mm dochodząca do 16%, ma czas swobodne odparować do otoczenia przed nałożeniem drugiej warstwy lakieru. Można zaproponować wzór bardziej złożony niż tzw. „okrętówka”. Przy wzorach złożonych np mozaika, jodełka, staro-niemiecki itp. i skurcz, i rozszerzanie rozchodzą się w różnych kierunkach na powierzchni podłogi. Pytanie-czy mamy teraz pewność, że zachowując wszystkie wskazówki teoretyczne i praktyczne nie powstaną szczeliny? Niestety nie! Moja rada to uczynić wszystko aby szczeliny; rysy, szpary czy rozpadliny nie były większe niż maksymalnie 0,4 mm. Wiemy również, że każda klepka kurczy się lub pęcznieje inaczej-zależy to od usłojenia klepki. Klepki z środka pnia (z rdzenia) tak lewe, jak i prawe ulegają w najmniejszym stopniu pracy. Klepki pozyskane z dala od rdzenia o usłojeniu równoległym, jednak nie tak gęstym jak klepka z rdzenia pnia, pracują zdecydowanie więcej, klepka z usłojeniem fladrowym bardziej puchnie niż się rozszerza. Wynika z tego, że powierzchnia parkietu będzie posiadała szczeliny o różnej szerokości, które nie mogą przekraczać jednak owych 0,4mm. Taka szczelina jest szczeliną zdrową i nieuniknioną. Niektórzy parkieciarze stosują nadal klinowanie parkietu przy ścianach. Wprawdzie dzisiejsze kleje wytrzymują pracę drewna podczas zmian klimatycznych i nie pozwalają na zbyt szybkie oderwanie się od podłoża, zakładając, że jest ono stabilne i wytrzymałe, to mógłbym się na małych powierzchniach nie przekraczających 10m2 z takim rozwiązaniem pogodzić. Jednak klinowanie wywołuje mostki akustyczne i przenosi wszystkie odgłosy do pomieszczeń sąsiednich. Mieszkanie traci komfort i z tym nie należy się godzić. Tak czy owak dylatacje przyścienne muszą być wolne.
O takich szczelinach należy informować przed podejmowaniem prac parkieciarskich, jak one powstają i dlaczego. My róbmy wszystko aby były one jak najmniejsze. Drodzy koledzy- bez starania się u samego klienta o zmianę jego poglądu na stan zdrowego klimatu w jego własnym domu-jesteśmy bezsilni wobec szczelin.

Jarosław Kumikowski